Întoarce-te

czyli jak logowanie uratowało wakacje

Forums Souverain des Dragons Discussions czyli jak logowanie uratowało wakacje

Ce sujet a 0 réponse, 1 participant et a été mis à jour par  46130924, il y a 1 semaine et 2 jours.

Affichage de 1 message (sur 1 au total)
  • Auteur
    Messages
  • #70802

    46130924
    Participant

    Mam psa, burego kundelka o wdzięcznym imieniu Pędzel. Kochamy go całym sercem, ale czasem mam ochotę go sprzedać do cyrku. Tydzień przed naszym wymarzonym wyjazdem do Chorwacji, Pędzel najwyraźniej stwierdził, że portfel leżący na stole to nowa zabawka. Kiedy wróciłem z pracy, zastałem go w kącie, a obok niego resztki skóry i podartych banknotów. Pięćset złotych w strzępach. Pies patrzył na mnie niewinnie, merdając ogonem, jakby zrobił coś bohaterskiego.

    Żona załamała ręce. Oszczędzaliśmy na ten wyjazd cały rok, każda złotówka była zaplanowana. Pięć stówek to nie była kwota, która nas pogrążyła, ale brakowało jej na opłacenie atrakcji dla dzieci w aquaparku. Mieliśmy obiecać małym, że będą mogli szaleć do woli, a tu nagle dziura w budżecie. Siedziałem wieczorem w salonie, patrząc na Pędzla, który spał smacznie jak gdyby nigdy nic, i myślałem, skąd tu wziąć te pieniądze.

    Wszedłem na komputer, żeby sprawdzić, czy nie da się jakoś odwołać rezerwacji na jakieś drobne rzeczy i przemeblować budżet. Przeglądałem fora podróżnicze, a tam, w komentarzach, ktoś wrzucił link z dopiskiem: « Jak wam brakuje na wakacje, to ja ostatnio dorobiłem w ten sposób ». Kliknąłem z ciekawości. Strona wyglądała całkiem poważnie, nowocześnie, bez tandetnych reklam. Zacząłem czytać opinie. Na jednym z forów ktoś pytał czy vavada jest legalna w polsce i dostał odpowiedź, że tak, działa na licencji i ludzie wygrywają.

    No to pomyślałem, ryzyko niewielkie, a zyskać mogę. Zresztą, co mi szkodziło? Pies i tak już zniszczył pięć stówek, gorzej być nie mogło. Wszedłem na stronę, rozejrzałem się. Proces rejestracji zajął mi może trzy minuty. Mail, hasło, potwierdzenie. Potem zrobiłem vavada logowanie i już byłem w środku. Od razu dostałem taki miły gest powitalny, który pozwalał pograć bez ryzyka. Pomyślałem: « No dobra, zobaczmy, co z tego będzie ».

    Usiadłem wygodnie, nalałem sobie herbaty i zacząłem kręcić. Nie chciałem od razu szaleć, więc wybrałem prosty automat z owocami, żeby zobaczyć, jak to działa. Kręcę raz, drugi, trzeci. Małe wygrane, małe przegrane, konto prawie nietknięte. Po godzinie takiego klepania postanowiłem zmienić strategię. Wszedłem w coś z wyższym RTP, taki automat z grecką mitologią, bogowie, herosi, takie tam. I tam poszło.

    Najpierw dostałem małą wygraną, jakieś 40 złotych. Nic specjalnego. Ale im dalej kręciłem, tym częściej wpadały mi jakieś symbole bonusowe. W pewnym momencie ekran zamarł, po czym zaczęły spadać darmowe spiny, jeden za drugim. Siedziałem jak na szpilkach. Licznik skakał w górę. 50 zł, 200 zł, 700 zł, 1300 zł. Zerwałem się z kanapy, chodziłem po pokoju, wróciłem i dalej leciało. Kiedy w końcu wszystkie rundy się skończyły, na koncie miałem 1750 złotych.

    No i wtedy pojawił się ten dylemat. Głowa mówiła: « Wypłacaj, masz ponad trzy razy więcej niż zniszczył pies ». A serce, a raczej taka mała diabelska myśl: « Przecież to darmowe, możesz spróbować dobić do dwóch tysięcy ». Na szczęście w porę przypomniałem sobie, że te 1750 złotych to nie są moje pieniądze, tylko dar od losu, i że jak teraz nie wypłacę, to za godzinę dzieci mogą nie dostać tych atrakcji w aquaparku. Wyłączyłem grę, odetchnąłem głęboko i zleciłem przelew na konto. Całą kwotę.

    Następnego dnia, w sobotę rano, dostałem powiadomienie z banku. Pieniądze wpłynęły. Siedziałem przy śniadaniu i uśmiechałem się jak głupi. Żona spytała, co mi się stało. Powiedziałem: « Słuchaj, Pędzel może gryźć, ile chce, my i tak jedziemy do Chorwacji i to z extra atrakcjami ». Zrobiła wielkie oczy. « Skąd masz kasę? » Odpowiedziałem, że dostałem zwrot z nadpłaconego podatku, który gdzieś mi umknął. No bo jak jej miałem wytłumaczyć, że vavada logowanie i jeden wieczór przed komputerem uratowały nasze wakacje?

    Pojechaliśmy do Chorwacji. Dzieci szalały w aquaparku, my z żoną piliśmy kawę na leżakach i patrzyliśmy na morze. Pędzel został u teściowej, która dostała szczegółowe instrukcje, żeby trzymać portfel z dala od jego zębów. Za wygrane pieniądze kupiliśmy dodatkowe atrakcje, rejs wzdłuż wybrzeża, kolację w dobrej restauracji, pamiątki dla rodziny. Wszystko, co wcześniej musielibyśmy odpuścić.

    Do dzisiaj, jak patrzę na zdjęcia z tamtych wakacji, uśmiecham się pod nosem. Bo przypominam sobie ten wieczór, kiedy siedziałem załamany, patrząc na resztki portfela w psim pysku. I o tym, jak jedna decyzja, żeby spróbować czegoś nowego, zmieniła wszystko. Pędzel oczywiście nie poniósł żadnych konsekwencji, dalej jest rozpieszczany i dalej czasem gryzie coś, co mu podpadnie. Ale teraz, jak to robi, to ja tylko się śmieję i myślę sobie: « Gryź, stary, może znowu przyniesiesz nam szczęście ». Ale tak serio, to nie zamierzam regularnie grać. To była przygoda, fajna, udana, ale przygoda. A wakacje? Wakacje były najlepsze od lat. I to jest najważniejsze.

Affichage de 1 message (sur 1 au total)

Vous devez être connecté pour répondre à ce sujet.